Gimnazjum nr 1 im. mjr. Stefana Waltera w Radzyminie

MENU
menu      Strona Główna
menu      Wstęp - Patron
menu      Biografia
menu      Kalendarium
menu      Wspomnienia
menu      Miejsca pamięci

Wspomnienia

Fragmenty mowy pożegnalnej księdza Adama Wyrębowskiego - członka Rady Obrony Stolicy - wygłoszonej podczas Mszy świętej 7 października 1920 roku w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy trumnie "Bohatera Mokrego"

Wielkie ukochanie wymaga potężnej ofiary. Największym ukochaniem jest Ojczyzna, ona też domaga się najszczytniejszych ofiar od tych, co chcą jej służyć, dla niej żyć i pracować. Ojczyźnie oddajemy w daninie ofiarnej najlepszych synów, najczystsze serca polskie.
Do grona tych wielkich bohaterów narodowych, co krwią swoją ofiarną zrosili ziemię naszą, broniąc jej wolności, a swym cierpieniem uczyli poświęcenia z siebie dla idei polskiej, należał ś.P. Stefan Walter, dowódca 29 Pułku Strzelców Kaniowskich, którego śmiertelne szczątki wśród nas jeszcze pozostają, a duch już uleciał przed tron Boży, aby z rąk Boga otrzymać koronę chwały i wieczystej zasługi.
[...] Zdolny, dziwnie małomówny, zamknięty w sobie, cierpliwy, łagodny, był wzorem od lat najmłodszych dla otoczenia i takim pozostał do chwil ostatnich.
[...] Nie gonił za sławą, a chciał mieć tylko sławną Ojczyznę. Walczył, bo widział całą grozę tragizmu Polski, gdyby ją wrogowie zaleli całą. Umiał cierpieć. Leżąc ranny śmiertelnie na polu walki, wydawał jeszcze rozkazy. Gdy go przywieziono do Warszawy, usta miał całe w ranach, gdyż z bólu gryzł je, a jęku nie wydał z siebie żadnego.
[...] Majorze Stefanie, jako żołnierze byłeś zawsze posłuszny na zew. Na rozkaz szedłeś walczyć, na rozkaz padłeś jak kłos podcięty, na rozkaz Boga cierpiałeś. Z rozkazu się życie całe Twoje składało. Nie zbudzi Cię więcej trąbka bojowa, nie zbudzi Cię więcej czysta pieśń żołnierska, nie staniesz na czele szeregu swoich żołnierzy. Osierociłeś tych, którzy Cię kochali, lecz pozostaniesz wzorem przeczystym rycerza, pozostaniesz wzorem Polaka, pozostaniesz wzorem chrześcijanina.
Cześć Ci za to, cześć i chwała przed tronem Boga Najwyższego - cześć!

Wspomnienie pośmiertne o majorze Stefanie Walterze, dowódcy 29 Pułku Strzelców Kaniowskich.

Ś.P. mjr Walter zginał w przededniu wielkiego zwycięstwa w pamiętnej bitwie o Warszawę, pozostawiając w duszach przełożonych i podwładnych niezatarty wizerunek świetlanej, tak niecodziennej, że legendarnej prawie postaci bohatera, uosobienia wszystkich żołnierskich zalet i cnót, w którym miłość Boga i miłość Ojczyzny w przepiękną splotły się całość.
Walczył, cierpiał i kochał. Te słowa najlepiej charakteryzują jego krótkie, młodociane życie.
[...] Major Walter, jako prawdziwy rycerz bez strachu i zmazy, nie umiał wahać się i namyślać, gdy chodziło o dobro kraju. Z karabinem w dłoni na czele kompanii szturmowej uderza na nieprzyjaciela i porywa swym męstwem strudzonych, szalonym wysiłkiem żołnierzy. Lecz drogo opłacono triumf świetnego zwycięstwa. W chwili, gdy wróg już pierzchał, major Walter padł śmiertelnie ranny.
[...] Osierocił i okrył żałobą pułk swój, z którym przebył szereg dni doli i niedoli, i z którym dzielił chwile zwycięstw i ciężkich klęsk odwrotowych, lecz pozostał na zawsze symbolem męstwa i nieskazitelnej prawdy, ideałem i wzorem Polaka - rycerza.

"Żołnierz Polski", 1924 nr 45, s. 7 - 8.


Bohaterowi spod Radzymina. (Artykuł kpt. Franciszka Znamirowskiego napisany z okazji przeniesienia zwłok Ś.P. majora Stefana Waltera z Warszawy do Kalisza)

Na lewym brzegu Dniestru, na szlaku dawnych wypraw bojowych i chwały oręża rycerstwa polskiego, leży stare miasto Mohylów Podolski. Przy zacisznej, za miastem położonej ulicy Pocztowej znajduje się w głębi ogrodu parterowy, schludny domek, cały obrosły latoroślą dzikiego wina. Niby maleńki dworek ukryty w cieniu drzew, frontowymi oknami spogląda na szczyty wzgórz Besarabii rumuńskiej. Domek ten posiada piękną historię z okresu pracy niepodległościowej Polaków na Ukrainie.
Domek ten do 1919 r. był zamieszkały przez rodzinę Walterów. Już od roku 1917 – w gościnnych jego pokojach ukrywano emisariuszy P.O.W., a następnie legionistów oraz rozbitków po bitwie kaniowskiej. […] W domu tym rosła polska myśl, wykuwał się czyn, stąd promieniował patriotyzm rodziny Walterów przykładem poświęcenia i ofiarności.
W takiej atmosferze rósł i wychowywał się Stefan Walter, późniejszy oficer I i II Korpusu i dywizji gen. Żeligowskiego, a po powrocie do kraju dowódca 29 Pułku Strzelców Kaniowskich, który zostawił w historii pułku - jako organizator, wychowawca oraz dowódca - najpiękniejszą kartę chwały i bohaterstwa żołnierskiego.
[...] Obecny 29 Pułk Strzelców Kaniowskich, czcząc pamięć swego drogiego dowódcy, z okazji tegorocznego święta pułkowego, przenosi z Warszawy prochy ś.P. mjr Stefana Waltera do Kalisza, aby młode pokolenia żołnierzy pułku wychowywały się w atmosferze – bliskości Ducha Bohatera, który dla chwały pułku ofiarnie złożył młode życie w obronie ojczystego kraju.

"Polska Zbrojna", 30 maja 1936, nr 148.

Wspomnienia gen. Lucjana Żeligowskiego (dowódcy 10 Dywizji Piechoty)

[...] W drugiej połowie czerwca (1920 r. - przyp. K.W.) powrócił do dywizji 29 pułk. Była to bardzo silna jednostka bojowa, dowodzona przez jednego z najlepszych naszych oficerów majora Stefana Waltera. Pułk ten skierowałem do Łużek, gdzie wraz z 28 pułkiem tworzył XIX brygadę.
[...] Przypisywałem zajęciu Mokrego wielkie znaczenie. Przypuszczałem, że po Wólce Radzymińskiej, Mokre stanie się drugim takim bolesnym nerwem dla Rosjan i, że za wszelką cenę będą oni chcieli je odebrać. Byłem pewny, że XIX brygada nie odda go łatwo. Tak się też stało, i chociaż major Walter padł ranny śmiertelnie, to jednak pułki 28 i 29 uparcie walczyły o Mokre przechodzące z rąk do rąk, prowadząc długie i zacięte boje na tym odcinku.

Żeligowski Lucjan, Wojna w roku 1920. Wspomnienia i rozważania, Warszawa 1990, s. 26-27, 93-94.